Host tato ocalił dzień. Pojechał rano na stację benzynową, aby kupić mleko do naleśników. (Dokładnie tak, na stację, wyprawa do sklepu trwałaby co najmniej pół godziny.) Usmażyłam naleśniki, nadziałam je i wstawiłam do piekarnika. Wyszły cudowne, niebo w gębie, palce lizać, najlepsze jedzenie świata!!!
Host mama się rozchorowała i cały dzień miała gorączkę. Przez to hości nie poszli ze mną na imprezę u Cindy, musiałam iść sama, ale i tak było super. Było ośmiu wymieńców: z Korei Południowej, Chin, Hiszpanii, Brazylii, Niemiec i Ekwadoru. Każdy zrobił jedzenie ze swojego kraju, po imprezie kucharz zabierał swoją potrawę ze sobą do domu, a przynajmniej to, co z niej zostało, to taki zwyczaj w USA: co przygotujesz, to zabierasz. Większość osób zabrała ponad połowę tego, co ugotowali/upiekli, jedynym wyjątkiem była pewna Marysia z Polski, może kojarzycie... Otóż moje naleśniki ze szpinakiem zniknęły doszczętnie, a każdy, kto ich próbował, chciał ode mnie przepis i mówił, że mam je zrobić także następnym razem i że są boskie. Kuchnia polska rządzi!
 |
| za nic w świecie nie chciało mi zrobić ostrego zdjęcia! |
 |
| moje najlepsze na świecie naleśniki :) |
 |
| kiełbaski z Ekwadoru (polskie lepsze, o wiele, chociaż i tak za nimi nie przepadam) oraz skrzydełka nieznanego pochodzenia i sklepowe nachosy |
 |
| niemiecki placek czekoladowy, czyli coś jak dwa biszkopty, jeden na drugim |
 |
| całkiem niezły chiński makaron! |
 |
| pianki w polewie czekoladowej z brazylii |
 |
| muffinki z nie wiem skąd, typowo amerykańskie, bo z proszku z pudełka, zero smaku |
 |
| naleśniki z Ekwadoru, przypominają nieudane placki ziemniaczane, ale były dobre :) |
 |
| wyżej wspomniane kiełbaso-parówki |
 |
| muffinki ze sklepu, przeciętnie niedobre, ale i tak je zjadłam (cała ja) |
 |
| ciastka ze sklepu, przyjechały z muffinkami |
 |
| sklepowy zestaw warzywowy |
 |
| wołowina z Korei |
 |
| omlet ziemniaczany z Hiszpanii, jak dla mnie niedobry |
 |
| Cindy z Ekwadoru, Hanna z Korei, Ja, Kim z Korei i Susi z Hiszpanii |
W wymianie kocham to, że poznaję ludzi z całego świata. Rozmawiałam z wszystkimi wymieńcami, byli bardzo mili i ciekawi świata, wspaniali ludzie. Dowiedziałam się wiele i och krajach i wspólnie ponarzekaliśmy na wady Ameryki, a dokładniej wielkie odległości i brak życia towarzyskiego. Dzień typowego Amerykanina wygląda tak: dojazd do pracy, praca, powrót do domu, dinner, pościelówa. Doceniłam także moją najlepszą na świecie host rodzinę, po raz kolejny przekonałam się, że lepiej trafić nie mogłam. Wszyscy oprócz mnie przyszli z host rodzinami, które były bardzo, ale to bardzo miłe, niestety część wyglądała jak stare ciotki ze wsi, część miała trochę wad, np. Susi po godzinie musiała iść, bo nie mogli zostawić kur samych na długo. Do tego dom Cindy był, jakby to delikatnie ująć... stary i brzydki. Mam naprawdę ogromne szczęście, mój dom jest jak z filmu a hości nowocześni, młodzi, zabawni, z host mamą mamy mnóstwo wspólnego. I choć dom nie ma wielkiego znaczenia, wygląd i styl hostów także, liczy się miłość i atmosfera, to i tak jestem wniebowzięta, kiedy myślę, jak cudownie mi się trafiło (pomijając dwumiesięczny okres życia w oborze). Ktoś z wymieńców kiedyś powiedział, że wymiana to loteria: popieram w 10000%.
Pytaliście mnie, co Colt i Liam dostali od Mikołaja. Otóż w USA nie obchodzi się Mikołajków. Prezenty dostaje się dopiero na Boże Narodzenie, nie pisze się także listów do Mikołaja, wystarczy "pomyśleć" o tym, co chce się dostać. Większość dzieci jedzie do jakiegoś centrum handlowego i po wystaniu się w dwugodzinnej kolejce siada Mikołajowi na kolanach i mówi mu, co by chciało dostać. Obok stoi rodzin i bacznie nasłuchuje, zresztą na bank widzieliście to nie raz na filmach. To kolejna rzecz, która w Polsce jest lepsza: to cudowne uczucie, kiedy budzisz się rano 6 grudnia i pierwsze, co robisz, to zaglądasz pod łóżko i wyciągasz prezent. Z ekscytację rozrywasz papier pakunkowy i widzisz upragnioną zabawkę czy niespodziankę, po czym nie chcesz iść do szkoły, ponieważ prezent jest za fajny. Bezcenne uczucie. Amerykanie wyrównują to sobie przeogromną górą prezentów pod choinką, w sumie to też fajnie, ale trochę tracą.
Subskrybujcie mój nowy kanał na YouTube, jak będzie 200 subskrybentów, to dodam NOWY FILMIK Z USA!!!
https://www.youtube.com/channel/UC9QW7iBUc5KgyTo7NcehURg